czwartek, 9 lipca 2015

Jeziory 2015



    28 czerwca w Jeziorach koło Chotycz miała miejsce uroczystość z okazji 71. rocznicy bitwy stoczonej pod Jeziorami przez oddział „Zenona” z przeważającymi siłami Niemców. Święto to zostało przygotowane przez Stowarzyszenie ŚZŻAK Oddziału Partyzanckiego „Zenona”, Burmistrza  Miasta i Gminy Łosice, Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Łosickiej oraz Konną Straż Ochrony Przyrody i Tradycji. Na uroczystości obecny był jeden z ostatnich żyjących „Zenoniaków” – Tadeusz Sobieszczak ps. „Dudek”.
Pod pomnikiem upamiętniającym zwycięską bitwę odprawiona została msza święta, którą uświetnił śpiew zespołu „Wiarus” z Międzyrzeca Podlaskiego. Po mszy na łące za ołtarzem polowym odbyła się uroczystość zaprzysiężenia czworga nowych członków KSOPiT-u. Następnie wspaniała kawalkada jeźdźców przejechała przez Jeziory.
W uroczystości uczestniczyli m.in. autorzy artykułów do kolejnych numerów naszego „Rocznika”:  Małgorzata Paszkowska z mężem Antonim – synem „Żbika” z oddziału „Zenona”, Dariusz Woliński – wnuk „Zenoniaka” Kazimierza Czarneckiego ps. „Wilk”. Ponadto obecna była wiceprezes SPZK Dorota Andruszkiewicz, która uwieczniła obchody rocznicowe na poniższych fotografiach.
Fotoreportaż z uroczystości na łosickiej stronie Łosice. Info                                                        






wtorek, 16 czerwca 2015

Fotorelacja z rajdu pieszego.

        
Rajd pieszy do Gnojna przebiegł zgodnie z planem. Pomimo upału i zmęczenia humory dopisywały. Poniżej fotorelacja z rajdu.

Dla większości uczestników będzie to debiut w marszu na tak znaczną odległość.

Wyruszyliśmy ze śpiewem na ustach i zapasem sił.

Wielką frajdą dostarczyło pokonanie zarośniętej miedzy.

W lesie zdaliśmy się na nawigacyjne umiejętności kapitana.



Przystanek w scenerii jak z bajki.



W Antolinie mogliśmy zobaczyć gdzie mieszkają nasze koleżanki.
 
I już na miejscu. Droga minęła nam szybko i przyjemnie.
Każdy wybrał sobie miejsce do spania choć okazało się, że niektórym wcale w nocy się ono nie przydało. 

Trzeba przygotować się do kolacji.







Nie mogło zabraknąć na naszym rajdzie również śpiewów przy ognisku.
"gąsienniczki"
Jemy ile chcemy.
Rajd, rajdem, ale wyglądać schludnie trzeba zawsze.
Przygotowywanie obiadu szło śpiewająco i tanecznie.


Pani Ania - mistrzyni zupy pomidorowej.


Ja poproszę jeszcze dwie dokładki!
Czy naprawdę musimy już wracać?


Maleńka niedyspozycja.
I można iść dalej.

Dwa kije jak dwie nogi, a kamień dla zachowania równowagi. I od razu droga staje się łatwiejsza, lżejsza i weselsza.
Asfalt chłodzi i nie szkodzi, że twardo.





Następnym razem pojadę na lwie...
Ci co wytrwali mają w nogach 21 km. Okazuje się, że to nic trudnego :)


foto i tekst:
Bogdan Korniluk